piątek, 10 października 2014

Włosy - aktualizacja październik 2014r.

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym aktualny stan moich włosów - dawno nie było takiego postu. Jestem ponad dwa tygodnie po drugim już hennowaniu włosów henna Khadi z amlą i jatrophą. Ponad 6 tygodni temu podcięłam końce o kilka centymetrów.







Kosmetyki, których aktualnie używam:


Ponad trzy miesiące temu pod mój dach trafił Ernest - stara i schorowana psina, z którą muszę wychodzić nawet co 3 godziny. Bardzo zaniedbałam przez to olejowanie i wszelkie inne zabiegi pielęgnacyjne. Czuję, że włosy są bardziej suche.
A jak się mają Wasze włosy?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 21 września 2014

Czasami nawet i ja mam szczęście + nowości (ciekawa zielarnia)

Witajcie,
nie mam szczęścia do wygranych w rozdaniach, o współpracach już nawet nie wspominam. Ale ostatnio los się odmienił. Oto moje wygrane:

Pierwszą zgarnęłam u Anuli, a drugą na blogu u Arsenic. Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję.

Na początku września szukając dobrego złotnika w Poznaniu i tak trafiłam na Łazarz. Jest to dzielnica, którą znam bardzo słabo, dlatego tym bardziej się ucieszyłam, gdy obok Rynku Łazarskiego odkryłam nową zielarnię. Jest ona zaopatrzona w naprawdę ciekawe produkty, np. zioła, szampony, odżywki, henny Khadi (28zł) i wiele innych. Ja skusiłam się na 4 produkty. Na szczególne uznanie zasługuje również Pan prowadzący ten cały interes (nie jest tam przypadkiem, tylko naprawdę zna się na rzeczy). A takich Ludzi i Ich sklepy zawsze polecam.


I na koniec małe zakupy przez allegro. Kupiłam moją ulubioną wodę różaną (to od niej zaczęła się moja miłość do zapachu różanego) i tak na spróbowanie olej kaktusowy.


I to na tyle.
całuję
kosodrzewina79

PS I na koniec jeszcze dwa słowa prywaty. Przepraszam Was za moją ostatnio nikłą obecność na blogu swoim i Waszych, ale u mnie się trochę pozmieniało m.in. problemy z pracą i w pracy, nowe obowiązki. Ale nie zamierzam rezygnować z blogowania, po prostu muszę złapać oddech.

wtorek, 9 września 2014

OMIA, Dermo Krem do ciała, włosów i skalpu z aloesem

Witajcie,
po krótkiej przerwie wracam do Was z recenzją naprawdę ciekawego kosmetyku marki OMIA.


Opis producenta:


Odżywczo - regenerujący dermo krem do skóry suchej i delikatnej. Daje poczucie ochrony pozostawiając skórę miękką i gładką. Formuła preparatu o silnym działaniu regenerującym i odżywczym została dodatkowo wzbogacona o glicerynę, masło shea i olej migdałowy pochodzenia biologicznego
Formuła kremu pozbawiona jest SLS, SLES przez co produkt jest całkowicie bezpieczny dla delikatnej skóry i błon śluzowych. Produkt całkowicie pozbawiony jest parabenów (paraben free), glikolu propylenowego, PEG oraz syntetycznych barwników
Żel Aloe Vera zastosowany w tej linii pochodzi z certyfikowanych upraw organicznych. Ekstrahowany jest mechanicznie, bez użycia rozpuszczalników chemicznych, zgodnie z certyfikatem Eco-Cert dla kosmetyków organicznych i naturalnych.


Skład:

Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice*(sok z aloesu - łagodzi, nawilża), Glyceryn* (gliceryna - nawilża), Caprylyc/Capryc Trygliceride** (emolient, mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, tworzy na powierzchni skóry i włosów film), Cetearyl Alcohol** (emolient, tworzy na powierzchni włosów i skóry film), Potassium Cetyl Phosphate (emulgator - pochodna oleju kokosowego), Butyrospermum Parkii Butter* (masło Shea), Myristyl Alcohol (emolient, emulgator), Heliantus Annuus (SunFlower) Seed Oil* (olej słonecznikowy), Prunus Amigdalus Dulcis Oil* (olej migdałowy), Chondrus Crispus Powder (Carragenan)** (chrząstnica kędzierzawa, inaczej mech irlandzki - algi, zawierają dużo białka i minerałów), Tochopherol (witamina E - cudowny antyoksydant), Sodium Stearoyl Glutamate** (emulgator pochodzenia naturalnego), Xanthan Gum** (guma ksantanowa - zagęszczacz), Phenoxyethanol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH), Tatrasodium Glutamate Diacetate (substancja chelatująca), Parfum (zapach).


* Surowce z kontrolowanych upraw organicznych
** Surowce pochodzenia naturalnego
 

 Dostępność:
mój egzemplarz pochodzi ze sklepu Eco Drogeria - jego cena to ok. 30zł

Moje wrażenia:
  • producent nazwał swój wyrób kremem do ciała, jak dla mnie lepiej pasowałaby tutaj nazwa lekkiego i jedwabistego musu / sorbetu,
  • mus ma bardzo świeży - aloesowy zapach,
  • produkt znajduje się w ładnym i wygodnym opakowaniu - 250ml,
  • zachwyca przede wszystkim skład - to MORZE ALOESU robi wrażenie, do tego mamy nawilżającą glicerynę, odżywcze masło Shea, uelastyczniający olej słonecznikowy i migdałowy, odżywcze glony oraz cudowny antyoksydant - witaminę E,
  • kosmetyk zauroczył mnie swoją lekkością i nawet ja - stwór, który nie lubi się balsamować - uległam jego wielkiemu urokowi,
  • z przyjemnością kremowałam owym cudem swoje całe ciało, nawet piersi, których zazwyczaj boję się czymkolwiek smarować (wybaczcie mi dosadność, ale czasami gdy chwycę w Rossmannie jakiś balsam dedykowany biustom Polek i zerknę na skład, to naprawdę dziwię się, że Nam jeszcze cycki nie poodpadały),
  •  krem nie pozostawiał na mojej skórze żadnej tłustej (parafinowej) warstwy, a jedynie aksamitną miękkość, muszę też przyznać, że krem czasami zostawiał na ciele białe smugi, które jednak po kilku chwilach znikały, dla mnie nie miało to zupełnie znaczenia, ale uczciwie wspominam o tym, bo może dla kogoś okaże się to bardzo ważnym szczegółem,
  • oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała tego cuda nałożyć na włosy - okazało się to bardzo dobrym pomysłem - czasami porcję kremu mieszałam na dłoni z kilkoma kroplami ulubionych olei, taki mix zostawiałam na włosach na 1-3 godziny, zawsze potem miałam ładny skręt i taką przyjemną lekkość,
  • krem doskonale się sprawdził u mnie również jako maska na skalp - na spodek wykładałam łyżeczkę kremu do tego szczypta kofeiny i witaminy B5 oraz kilka kropel panthenolu - wszystko dokładnie wymieszałam, a następnie delikatnie, opuszkami palców rozprowadzałam po skórze głowy, taki mix zostawiałam na skalpie do 1h (często wcześniej zastosowałam również wcierkę), a później normalnie myłam głowę delikatnym szamponem - ten sposób bardzo mi pomógł po moim bardzo mocnym podrażnieniu skalpu po masce Organique, muszę przyznać, że skalp ładnie się rozjaśnił, oczyścił i nie mam z nim teraz najmniejszych problemów,
  • naturalny skład produktu sprawia, że należy go zużyć w ciągi 6 miesięcy od otwarcia,
  • uważam, że warto przyjrzeć się bliżej produktom tej włoskiej marki, szampony mają beznadziejne ale maski i ten krem polecam!
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z produktami OMIA?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 31 sierpnia 2014

Włosy mojej Siostry

Witajcie,
kilka dni temu zaprezentowałam Wam włosy mojej Mamy, teraz przyszła kolej na "głowę" mojej Siostry. Zdjęcia wykonałam kilka dni po wizycie u fryzjera, podczas której Siostra straciła pond 20cm z długości, a na skutek bardzo mocnego cieniowania włosy straciły też bardzo dużo na objętości. Siostra w odróżnieniu ode mnie na włosy naszej Mamy, a może inaczej - miała włosy naszej Mamy - póki nie zaczęła ich notorycznie rozjaśniać. Po wielu latach z blondem, zaczęła ostatnio coś przebąkiwać o rudych tonach :) Już nie mogę się doczekać, kiedy henna pójdzie w ruch :)




Włosy są świeżo umyte i wysuszone suszarką (którą w odróżnieniu do mnie moja Siostra uwielbia). 
Stylizacji brak.
Mamy zupełnie inne włosy, prawda?

całuję
kosodrzewina79

Dermika, Pure, Płyn micelarny z ekstraktem z granatu do cery tłustej i mieszanej

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który kupiłam już ponad rok temu na tej ogromnej -40% promocji w Rossmannie. Od tamtej pory moje podejście do składów produktów, stało się znacznie bardziej krytyczne, a że ekologia to też ekonomia, dlatego cierpliwie zużywam swoje zachomikowane zapasy.


Opis producenta:
Skuteczny preparat do usuwania makijażu z twarzy i okolic oczu na bazie bardzo łagodnych środków myjących. Efektywnie usuwa makijaż, wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum z powierzchni skóry, jednocześnie chroniąc jej naturalny płaszcz hydrolipidowy. Wyciąg z granatu działa łagodząco i pielęgnacyjnie i doskonale odświeża cerę tłustą i mieszaną.
Nie zawiera kompozycji zapachowej.



Skład:
aqua (woda), peg-6 caprylic/capric glycerides (emulgator, środek myjący), hexylene glycol (humektant, promotor, konserwant), punica granatum fruit extract (ekstrakt z granatów - składnik o wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, odżywczej oraz przeciwzmarszczkowej, wzmacniającej skórę i korygującej już zaistniałe objawy starzenia skóry, polecany w przypadku cery dojrzałej, zniszczonej, suchej, podrażnionej, z objawami fotostarzenia, stosowany również w pielęgnacji skóry trądzikowej, przy egzemie, łuszczycy i trądziku różowatym), disodium edta (konserwant), Propylene Glycol (humektant, konserwant, promotor), polyaminopropyl biguanide (konserwant).



Moje wrażenia:
  • Dermika jest marka, do której mam wielki sentyment, ponieważ wiele lat temu kosmetyczka na moje problemy skórne poleciła mi kosmetyki tej marki, pamiętam, że oszczędzałam na nie kilka miesięcy, ale naprawdę było warto. Z wielkim smutkiem przyjęłam wiadomość, że Dermika wycofała ze sprzedaży serię do cery trądzikowej,
  • od kilku lat Dermika nie jest już polską, ale szwedzką marką - szkoda!
  • jeden rzut oka na skład wystarczy, aby zauważyć, że nie jest to naturalny kosmetyk, ale wielki plus za to, że chociaż skład jest krótki,
  • działanie tego produktu oceniam na cudowne,
  • micel doskonale radził sobie z makijażem oczu i twarzy (uważam, że pod względem szybkości doczyszczenia okolic oczu pobił Biodermę),
  • produkt nie ma zapachu,
  • kosmetyk nie pozostawia na twarzy żadnej warstwy, nic się nie klei,
  • widzę, że producent we wcześniejszych wersji micelu do cery tłustej użył ekstraktu z zielonej herbaty, który na Wizażu ma bardzo dobre nowy - KWC,
  • kosmetyk ma ładne i eleganckie opakowanie, ale uważam, że pomysł z dozowaniem produktu bezpośrednio z główki nakrętki nie był zbyt udany, jest on po prostu mało higieniczny,
  • drugim dużym minusem tego produktu jest dla mnie cena - 29,99 w Rossmannie - myśle, że to jednak za dużo jak za 200ml produktu, gdyby kosztował 19,90, a w promocji z 15,00 gościłby w mojej łazience na okrągło, a tak czekam, że może znów powtórzy się -40%,
  • ale micel zachwycił mnie na tyle, że podczas sierpniowej promocji (po 16zł) w Naturze skusiłam się na wygładzający tonik z AHA oraz żel do mycia twarzy z tej samej linii PURE

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z tymi kosmetykami. Znacie je?
całuję
kosodrzewina79

sobota, 30 sierpnia 2014

Make Me BIO, Szampon do włosów przetłuszczających się

Witajcie,
w poprzednim poście pokazałam Wam moje zakupy. Pojawiły się pytania o szampon do włosów przetłuszczających naszej polskiej firmy Make Me BIO. Dzisiejszy post jest odpowiedzią na te zapytania.


Opis producenta:

Szampon z rozmarynem i borówką przeznaczony do włosów przetłuszczających się. Biała glinka delikatnie oczyszcza włosy. Rozmaryn i mięta odświeżają skórę głowy, dając uczucie świeżości i czystości. Łopian stymuluje wzrost włosów i wzmacnia ich korzenie. Wyciąg z kasztanowca zapobiega wypadaniu włosów a dodatek borówki sprawi, że Twoje włosy będą miały jedwabisty połysk i poczucie lekkości przez cały dzień!

Skład:

Aqua (woda), Sodium Cocoamphoacetate (bardzo łagodna substancja myjąca), Cocoamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Lauryl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Disodium Cocoyl Glutamate (delikatna substancja myjąca), Sodium Lauryl Glucose Carboxylate (delikatna substancja myjąca), Coco glucoside (delikatna substancja myjąca), Glyceryl oleate (emugator, emolient - na włosach pozostawia film, który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni włosa),  Glycerin (gliceryna - nawilża), Kaolin (glinka biała - oczyszcza), Xanthan Gum (zagęstnik), Hypericum Perforatum (St. John's Wort) Extract (ekstrakt z dziurawca - działanie przeciwbakteryjne),  Aesculus Hippocastanum (Horse-Chestnut) Seed Extract (ekstarkt z kasztanowca - działanie przeciwzapalne, wychwytuje wolne rodniki),  Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu - działa przecizapalnie i bakteriobójczo, przyspiesza regenerację skóry),  Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (ekstrakt z mięty pieprzowej - oczyszcza, odświeża), Arctium Lappa (Greater Budrock) Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu - działanie przeciwzapalne i przeciwłupieżowe), Benzyl Alcohol (konserwant/zapach - jaśmin), Dehydroacetic Acid (konserwant), Citric Acid (konserwant/regulator pH), Alcohol (alkohol - konserwant), Parfum (zapach), Geraniol *(zapach), Limonene*(zapach)  
*Naturalnie występujące olejki eteryczne

szampon do włosów przetłuszczających (pierwszy) za sprawą glinki jest bardziej mętny od wersji do włosów suchych (drugi)


Moje wrażenia:
  • na początek mała uwaga techniczna - producent w opisie szamponu powołuje się na dodatek borówki, która ma zapewnić połysk i świeżość przez cały dzień, a tymczasem w składzie mamy dziurawiec, po borówce nie ma śladu (zresztą ta sama sytuacja powtórzy się z olejem jojoba w wersji do włosów suchych i zniszczonych)
  • szampon ma bardzo przyjemny/orzeźwiający zapach - wyczuwam rozmaryn, miętę i różę (to sprawka geraniolu),
  • co do konsystencji naprawdę nie mam zastrzeżeń, od lat myję włosy metodą kubeczkową, dlatego odpowiada mi to, że nie jest rzadka,
  • produkt przed użyciem wymaga wstrząśnięcia, ponieważ gęsta część szamponu osiada na dnie,

  • szampon pieni się umiarkowanie, ale bez problemu można rozprowadzić go na całej głowie,
  • jest to produkt bardzo delikatny, podczas stosowania go nie doskwierało mi żadne podrażnienie czy swędzenie,
  • z pewnością nie jest to szampon oczyszczający, dlatego należy pamiętać o użyciu czegoś mocniejszego tak raz na 2-3 tygodnie,
  • czy ten szampon okazał się ideałem dla moich cienkich i skłonnych do przetłuszczania włosów? - otóż nie! - szampon zaczęłam stosować po dwóch naprawdę bardzo dobrych szamponach, które cudownie ukoiły mój skalp oraz nawet w te najgorsze upały nie powodowały szybszego przetłuszczania włosów, byłam przekonana, że produkt z Make Me BIO będzie przyjemną kontynuacją tej włosowej hossy, niestety już po pierwszym myciu widziałam, że nic z tego:
  • szampon powodował u mnie szybsze przetłuszczanie włosów, które nawet w kilka godzin po myciu nie były ładnie odbite od skalpu - a dla mnie to podstawa!
  • produkt owszem ładnie wygładzał włosy, pozytywnie wpływał na ich kondycję (miałam dziwne wrażenie, że włosy są znacznie grubsze), ale też bardzo je plątał,
  • dużym minusem jest dla mnie także jego wydajność, szamponu z butelki ubywało mi szybko, do tego nie zachwyca regularna cena 39zł za 250ml, uważam, że powinno być przynajmniej 400ml,
  • absolutnie nie chcę nikogo zniechęcić do szamponów tej firmy, zwłaszcza, że to rodzimy twór, ale życzyłabym sobie, aby szampon do włosów przetłuszczających takowym był nie tylko z nazwy, myślę, że producent musi trochę odtłuścić bazę myjącą i dodać jeszcze z 2-3 strategiczne zioła.
Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z tym szamponem.
całuję
kosodrzewina79

 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Wakacyjne nowości

Witajcie,
dzisiaj zapraszam Was na lekki (nie dla mojej kieszeni) post z nowościami. Produktów będzie dużo, ale kto jest ze mną dłużej, to wie, że najbardziej lubię robić zakupy w wakacyjne miesiące, po prosty mam wtedy dużo wolnego, zakupy są przemyślane, a nie robione na szybko, impulsywnie. Mam też świadomość, że za chwilę zaczynają się dla mnie bardzo pracowite dni, będę wychodziła z domu przed siódmą, a wracała ok.18. Brrr. Nie będzie wtedy czasu na żadne buszowanie po sklepach.
Ale już nie przedłużam. Sama bardzo lubię takie posty, dlatego też z przyjemnością zapraszam Was na taki w moim wykonaniu.

W lipcu zaczęło się niewinnie od kohla. Od dawna chciałam wypróbować ten sposób malowania oczu. Okazało się to jednak trudniejsze niż myślałam...


W Hebe, do którego normalnie boję się chodzić, trafiłam na promocję -70%. Wyszłam z lakierem, szminką oraz kosmetykami, które w sklepach internetowych można dostać za 50-70zł, a ja kupiła za 9 i 14zł.


Sandra skusiła mnie na mydła Cosmetic Garden, które bez problemu dostałam na allegro.


Następnie moje wirtualne nogi powędrowały do bardzo dobrze mi znanej od lat Mydlarni Leyla, gdzie wypatrzyłam WIELKĄ PROMOCJĘ/WYPRZEDAŻ  na kosmetyki Make Me Bio. Za szampony zapłaciłam po 17,55, a za kremy po 27zł, teraz widzę, że jeden jest jeszcze tańszy tutaj. Te widniejące na zdjęciu cztery próbki Sylveco były dołączone jako gratis.


Później zrobiłam zakupy w Eco Drogerii, gdzie oczywiście poszalałam, ale wybrałam naprawdę same perełki. Glinka żółta oraz dwie małe próbki były gratisem do zakupów.


Od jakiegoś czasu chodziła za mną chęć na zmianę koloru włosów, a że jestem wierna hennie, to po prostu postanowiłam poeksperymentować z kolorem. Skorzystałam z dobrej promocji w Eco Piękno, gdzie kupiłam dwie henny i aby przesyłka była darmowa dobrałam sobie jeszcze krem do dłoni.

Od dawna chodziły za mną kosmetyki Sulpho Busko Zdrój. Znalazłam je w przyzwoitej cenie w aptece na allegro i po prostu kupiłam, z tego zakupu naprawdę bardzo się cieszę.


Zakupy w Organeo zrobiłam z myślą o mojej siostrze, miała przyjechać do mnie na kilka dni, a wiem, że jej największym problemem i przyczyną wielu wylanych łez jest wręcz patologiczne pocenie się w okolicy pach. Dziewczyna używała naprawę setek specyfików. Chciałabym jej jakoś pomóc i pomyślałam o okładach z solanki. Na początku pomogłam jej zrobić naturalny peeling -maskę na bazie ziaren kawy, a następnie każdego wieczoru po kąpieli nakładałam jej na pachy duży płatek kosmetyczny nasączony solanką, schowałam jeż również antyperspirant. Wiem, że taka na efekty siostra będzie musiała trochę poczekać, ale mam nadzieję, że wytrwa.


Następnie w sklepie Blisko Natury zrobiłam moje już kolejne zakupy, z których jestem naprawdę bardzo zadowolona. Masła i małe mydełka były gratisem do zamówienia.


 I ostatnim już sklepem internetowym, który już kolejny raz odwiedziłam było Puregreen. Zamówienie złożyłam ze względu na sól epsom, która mam nadzieję, że pomorze moim schorowanym stawom.


Po ponad dwóch latach stosowania retinoidów ze względu na skutki uboczne, które zaobserwowałam u siebie postanowiłam je odstawić (napisze o tym oddzielny post). Z moją tłustą cerą będę musiała poradzić sobie trochę inaczej, dlatego uzupełniłam zapasy ze ZSK oraz Kolorówki.


A na koniec trochę drogeryjnej drobnicy, odżywkę b/s zamówiłam internetowo, natomiast reszta to Rossmann i Natura. Gdy przed przyjazdem siostra poprosiła mnie, abym kupiła jej coś na uda. W  Rossmannie już miałam kupić tak lubiany przez siostrę żel chłodzący z Eveline, ale dzięki plakietce "cena na do widzenia" zwróciłam uwagę na spray z Tołpy. Po tym co on zrobił przez kilka dni siostrze z nogami, poleciałam po dwie ostatnie buteleczki i skusiłam się jeszcze na balsamy.


I to tyle (aż tyle). 
Z zakupów jestem zadowolona, chociaż kilka kosmetyków już mnie rozczarowało.
Coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

wtorek, 26 sierpnia 2014

Włosy mojej Mamy

Witajcie,
po krótkiej przerwie przychodzę do Was z lekkim, ale jakże pięknym postem. Kilka dni temu odwiedziła mnie Mama i nadarzyła się okazja, o której marzyłam od dawna, tzn. od dawna chciałam pokazać Wam włosy mojej Mamy.

Włosy przy skórze głowy były lekko wilgotne, bo Mama mokre włosy związała w kok.





Mama ma 62 lata. Urodziła i wychowała się na podlaskiej wsi. Zna smak ciężkiej pracy. W pielęgnacji włosów stosuje jedynie szampony. Zaczęła siwieć kilka lat temu. Bardzo długo jej to nie przeszkadzało, ostatnio widzę, że jednak zaczęła farbować swe siwe skronie.
Mojej Mamie obce są kremy (twierdzi, że wszystkie przetłuszczają jej twarz), podkłady, róże czy bronzery. Ale lubi dobre mydła i toniki. Podkreśla jedynie brwi i rzęsy. Na powiekach lubi szarości i kolor khaki. Na ustach stonowane brązy.
Mama...moja Mama.

całuję
kosodrzewina79