poniedziałek, 20 maja 2013

Co to jest placenta? Placenta Activ - Mil Mil

Witajcie,
dzisiejszy post będzie dotyczył moich doświadczeń po przeprowadzonej kuracji włoską Placentą Activ. 
Ale zanim o niej, to jeszcze kilka słów o samej placencie, jej rodzajach oraz zastosowaniu.

Placenta - naturalny wyciąg z tkanek łożyska zwierzęcego (a także œświeżych łożysk ludzkich), bogaty w liczne substancje odżywcze, w witaminy A, C, E, a także B2 i B12 , kwas foliowy, biotynę, enzymy, oligoelementy. Placenta poprawia metabolizm skóry i zwiększa ukrwienie tkanek. Wszystko to sprawia, że jest bardzo przydatna w kosmetyce, jako składnik preparatów przeznaczonych dla skóry dojrzałej. (źródło)



PLACENTA (rodzaje):
- roślinna - tak jak rozumiem używanie określenia placenta w przypadku kosmetyków z łożysk zwierzęcych i ludzkich, tak nie do końca rozumiem to w przypadku ekstraktów roślinnych (no ale to już inna sprawa). Za pośrednictwem Internetu można zakupić różne placenty, są one na bazie soi, aloesu i kasztanowca japońskiego, papai, czy zbóż.
 - zwierzęca - pochodzi z łożysk zwierząt, przeważnie krów i koni.
- ludzka - jest to po prostu ludzkie łożysko, oczywiście odpowiednio przetworzone.




Dlaczego piszę o placencie?
Ponieważ byłam zachwycona działaniem placenty roślinnej z algami, którą stosowałam na twarz i włosy, chciałam poszukać jakieś wcierki, która pomogłaby mi zagęścić moją czuprynę. I tak oto na allegro trafiłam na Placentę Activ włoskiej firmy Mil Mil, i jak to ja, najpierw kupiłam, a dopiero później zaczęłam o niej czytać. Moje zdziwienie było wielkie, gdy okazało się, że kupiłam placentę z łożysk ludzkich (na aukcji nie było o tym wzmianki), muszę wam się przyznać, że wcierka poszła w kąt, jakoś nie mogłam się przemóc do wcierania tego specyfiku w mój skalp.



Mijały tygodnie, czytałam o cudownych właściwościach łożysk ludzkich, o ich zastosowaniu w kosmetyce - wcierki, kremy. Jest nawet ogromna grupa ludzi, która propaguje spożywanie łożyska (np. obiad z ludzkiego łożyska).

  Placenta polecana jest przy:

  • wypadaniu włosów (likwiduje lub zmniejsza w znaczący sposób)
  • kolistym wypadaniu włosów (uzupełnia ubytki)
  • włosach cienkich i delikatnych (zwiększa ich objętość)
  • włosach o osłabionej strukturze (nadaje połysk i trwałość)
  • zniszczonej strukturze włosów (regeneruje strukturę włosa od wewnątrz)
  • pielęgnacji włosów (powoduje nawilgocenie i dotlenienie cebulek włosowych)
    (źródlo)


 W styczniu postanowiłam dać szansę wcierce, zwłaszcza, że miałam jej aż dwa opakowania.

Skład: 
aqua, glycerin,alcohol denat, propylene glycol, triethylene glycol,peg-40, hydrogenated castor oil, hydrolyzed placental protein, parfum,deceth-7, peg-26-buteth-26, magnesium nitrate, magnesium chloride, hexyl cinnamal, butylphenyl methylpropional,benzyl salicylate,linalool, hydroxycitronellal, limonene,dmdm hydantoin,benzyl alcohol, methylchloroisothiazolinone,methylisothiazolinone

Na opakowaniu jest informacja, że produkt zawiera placentę w stosunku 2:1-5%.

Opakowanie:
tekturowy, czarny kartonik, w którym znajduje się 12 brązowych fiolek zawierających po 6 ml płynu,

Stosowanie:
placentę należy wcierać (po wcześniejszym umyciu włosów) w skórę głowy przez 15 minut. Jedna fiolka jest na jeden raz, nie zaleca się dzielenia jej na mniejsze porcje, ponieważ płyn szybko traci swoje właściwości.

Aplikacja:
płyn można aplikować na skórę głowy bezpośrednio z fiolki, albo za pomocą pipetki







Moje przemyślenia:
Ja wcierki stosuję zawsze na kilka godzin przed myciem. Z placentą postępowałam tak samo. Płyn aplikowałam za pomocą pipetki, która zdecydowanie ułatwiała równomierne pokrycie skalpu placentą. Gdy fiolka była pusta przystępowałam do masażu skóry głowy. Myślę, że nigdy nie było to zalecane 15 minut, po prostu takie masowanie i ugniatanie skalpu to ciężka praca :)
Później nakładałam na włosy olej, delikatnie je związywałam i tak chodziłam po domu od 2 do 6 godzin. Czasami zaaplikowałam placentę na noc, a rano myłam włosy.

31 stycznia skończyłam swoje pierwsze opakowanie Placenty Activ. W lutym zrobiłam przerwę na wcierkę bez alkoholu, a w marcu powróciłam do stosowania znajomych fiolek z placentą.
Wcierka zawiera wysoko w skladzie alkohol denat., który może podrażniać i wysuszać skalp, dlatego czasami przezornie podczas nakładania oleju na włosy, użyłam go również na skalp. Nie zauważyłam żadnego efektu pieczenia, ani podrażnienia skalpu.

Efekty:
Efekty? Po dwóch tygodniach zaczęły pojawiać się mini włoski na linki czoła, byłam zaskoczona, ale rozum podpowiadał mi, że pewnie sobie coś wmawiam. Grzecznie odczekałam luty - miesiąc przerwy między kuracjami. W marcu zaobserwowałam dużo 1-2-centymetrowych włosków, znacznie zagęściła mi się linia czoła, zakola, a przez to i przedziałek. Znacznie zmniejszyło się przetłuszczanie włosów.
Obecnie mija 5 miesięcy od początku kuracji. Czy żałuję pieniędzy wydanych na placentę (2x27zł + 9zł przesyłka), odpowiem, że zdecydowanie nie. Myślę, że ta wcierka z pewnością przyczyniła się do mojej, częściowo już wygranej, walki o zagęszczenie włosów.
Czy do niej powrócę? Naprawdę nie wiem. Obecnie mam mały zapas wcierek i korzystając z dobrodziejstw natury, chciałabym odkryć coś równie ciekawego jak moje pietruszkowe eksperymenty.

Macie jakieś doświadczenie z placentą? 
całuję 
kosodrzwina79



22 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę tą wcierke. Zapowiada się ciekawie- dopisuję do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja również czuję się zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również pierwszy raz widzę ją na oczy.
    Efekty zagęszczenia są kuszące... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie słyszałam nigdy o niej:)
    łożyska ludzkie... no cóż przyznam szczerze, że nic mnie nie zdziwi. W końcu teraz prawie wszystko wykorzystuje się z elementów organizmów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Placente mialam tylko w maskach do wlosow, szamponie i w proszku razem z algami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam o wcierce z łożysk ludzkich, ale skoro efekty takie super, to może kiedyś trzeba by wypróbować..?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją i właśnie używam w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaraz po porodzie robi się koktajle z łożyska dla wzmocnienia organizmu młodej mamy ;)
    Mnie też nic nie zdziwi, ludzie różne cuda na siebie nakładają :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Aktualnie niestety nie mam czasu na stosowanie wcierek, ale w wakacje znów do nich wrócę...
    Bardzo ciekawa propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo piszesz, że pojawiły się nowe woski w miejscu zakoli? To coś dla mnie, bo od dłuższego czasu z nimi walczę. Miałam kiedyś maskę do włosów z placentą (roślinną) i super nawilżała włosy, ale miała strasznie męczący zapach i nałozona w większej ilości obciążała włosy.. ale i tak kupię ją chyba ponownie :) Z wcierek aktualnie stosuję kozieradkę i jestem całkiem zadowolona tylko u mnie o dziwo kozieradka powoduje szybsze przetłuszczanie się włosów u nasady.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehh, też prowadzę taką walkę o zagęszczenie, ale muszę przyznać, że z różnym skutkiem. Ale o tym specyfiku jeszcze nie słyszałam. Zainteresowały mnie bardzo te łożyska, jednak skład mnie dorobinę odstrasza- jednak sa trochę za alkoholem, większy jak dla mnei kawałek, a moja skóra głowy jest ekstremalnie wrażliwa. Jednak przez to cholerne wypadanie włosy tracą na gęstości, co mnie przeraża i... jak sobie nie poradze innymi sposobami, to chyba bedę zmuszona kupić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie miałam styczności z tego typu produktem, ale jeśli efekty są tak fajne, warto pewnie wypróbować ;)
    Miłej nocki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja zamierzam ja kupić, jestem Ci wdzięczna za opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi tą placentę poleciła fryzjerka, efekty widoczne po dłuższym stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie kupiłam 3 opakowania. Czekam na dostawę i mam nadzieję, że moje rezultaty będą podobne...

    OdpowiedzUsuń
  16. ta placenta jest genialna ja zużyłam 3 opakowania pierwsze dwa co ok 2 dni trzecie to tak co 3-4 dni miałam mnóstwo baby hair dosłownie mnóstwo gdzie nie wrzucę zdjęcia to wszyscy od razu ją zamawiają chłopak też używa i też ma sporo nowych włosków :)

    OdpowiedzUsuń
  17. potwierdzam dobre działanie placenty ;) co prawda nie stosowałam nigdy kosmetyków z placentą jako wcierki do skóry głowy, ale stosuję krem na twarz od nowo-zelandzkiej firmy merino skincare (w PL do kupienia na kosmetykinz.pl/) od jakiś 2-3 miesięcy i jestem zachwycona! cera stała się sprężysta, gładka, odżywiona i nawilżona przede wszystkim (a zawsze miałam problemy z nawilżeniem cery):) a ta wcierka ciekawa...chyba się sama skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostrzegam przed tym specyfikiem , u mnie zamiast pomóc to zaszkodził i dzięki tej wcierce regularnie wypadają mi włosy.Jednak przyznam , że może to ten alkohol w składzie, bo po zastosowaniu La roche-posay spray od wypadania włosów,tez mi gorzej wypadają i jestem załamana :( może ktoś z was coś wie ,jaka jest różnica między placentą active a placentą HP ? Dodam ,że od lat borykam się z atopowym zapaleniem skóry i na to pomogło ,placenta wygoiła krwawiące rany, pomógł też szampon z nanosrebrem ,ale niestety , włosy zaczęły wypadać i to strasznie ......Nie mogę stosować odżywek ,ani wcierek ,szampony też ograniczone do dwóch allerco i La roche-posay, bo reszta uczula :( kremy , tusze do rzęs itp oraz perfumy odpadają.....nawet proszę do prania i mydła , mydło to tylko allerco kostka myjąca, a na twarz physiogel płyn zamiast mydła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Skąd wiadomo, że w składzie jest łożysko ludzkie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To informacja z opakowania, czyli od producenta.

      Usuń
    2. Na moim opakowaniu jest tylko zapis, że w składzie jest wyciąg z placenty, nie ma nic o jej pochodzeniu...

      Usuń
  20. a ja to pije na kaca....

    OdpowiedzUsuń